środa, 13 sierpnia 2014

Wracam, powoli ale wracam

Ile to już czasu minęło? Chyba sporo, dużo się zmieniło, dużo jeszcze ma się zmienić. Wiele przemyśleń, wiele problemów, dużo uśmiechów i radości - po prostu życie. Cały czas myślałam o blogu, przecież zawsze o nim marzyłam, zawsze. Postanowiłam wprowadzić kilka zmian. Po pierwsze będzie on nie tylko o kuchni, gotowaniu i urządzaniu ale również o podróżach, zakupach i ręcznych robótkach. Chcę wszystkich zarazić pozytywną stroną życia, pokazać że ciekawe życie nie musi być drogie a wręcz przeciwnie. 

 Ponieważ jest czas wakacji, to o wakacjach chciałam coś napisać. Moją wielką życiową miłością (zaraz po fotografii) są podróże. Nie ma znaczenia gdzie jadę, czy obieram kierunek POLSKA czy ŚWIAT ważny jest sam fakt przemieszczenia się. W tym roku pierwszy raz byłam na mazurach. Dużo słyszałam o tym rejonie Polski, ale przecież lasy mamy wszędzie, od jezior wolę morze a komary nie są przecież dla mnie! Jak wielkie okazało się moje zdziwienie, kiedy wyjeżdżając z Mikołajek myślałam tylko o tym że to wszystko tutaj trwało za krótko, a przecież jeszcze tyle nie zobaczyłam. Z jednym zgodzić się muszę, jeziora są piękne ale to nie one zrobiły na mnie tak wielkie wrażenie, zresztą lasy też nie. Największym zaskoczeniem była dla mnie rzeka krutynia i spływ kajakiem. W wielu miejscach już byłam, ale to okazało się tegorocznym (o ile nie życiowym) hitem nr 1. Jestem już myślałam w roku 2015, i właśnie płynę kajakiem i robię to codziennie przez cały tydzień, bo właśnie tak za rok chce spędzić swoje wakacje. Nie chcę też spać w domku, ani hotelu tylko marzy mi się namiot, wieczorne ogniska, cisza i spokój. Jeżeli coś zrozumieliście z mojego bełkotu to świetnie - gratuluje. Nie da się chyba opowiedzieć słowami o krutyni, to trzeba zobaczyć, przeżyć i przepłynąć. Koniec wspomnień, łezka kręci się w oku. Dołączam do wpisu dwa mazurskie zdjęcia. 

Do następnej notki w której napiszę wam hitowy przepis na placek z malinami:)

sobota, 2 listopada 2013

Domowe pieguski

Te ciastka robi się i piecze naprawdę ekspresowo. Uważam że są o niebo lepsze niż gotowe, a do tego oczywiście zdrowsze bo własnej roboty. Używajcie do ich wykonania gorzkiej czekolady, bo świetnie komponuje się ze słodkim i maślanym smakiem ciasta. Możecie również wykonać je z własnymi dodatkami np. z rodzynkami, orzechami lub słonecznikiem. Mimo wszystko stwierdzam że te klasyczne z czekoladą są najlepsze. 

Składniki na ok 30-40 ciastek (zależy jakiej wielkości będziecie robić kulki)

* 300g mąki 
* szczypta soli 
* 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 
* 200 g masła 
* 170g cukru (możecie dać mniej jeżeli lubicie mniej słodkie) 
* 16g cukru wanilinowego 
* 2 jajka 
* 150g czekolady gorzkiej (ja dałam dwie) 

Wykonanie :

Suche składniki czyli mąkę, proszek do pieczenia i sól mieszamy w misce. Miękkie masło ucieramy z cukrem, i dodajemy stopniowo jajka. Z masła, cukru i jajek powinna wyjść jednolita masa. Gdy będzie gotowa dodajemy suche składniki, mieszamy a następnie dodajemy pokrojoną w kostkę czekoladę. Ja swoją czekoladę rozbiłam młotkiem / wałkiem na małe kawałki :-) Kiedy ciasto jest gotowe, formujemy z niego kulki wielkości orzecha włoskiego (może troszkę większe) i układamy na blaszce wyścielonej papierem do pieczenia. Pieczemy 15-20min w tem. 170 stopni. 

* Pamiętajcie aby kulki układać od siebie w dosyć sporych odległościach (5-7cm) ponieważ pod wpływem temperatury "rozpuszczą" się i spłaszczą.

Smacznego!


wtorek, 29 października 2013

Witaminy, witaminy

Kilka dni temu postanowiłam że odkurzę ze spiżarnianych czeluści moją sokowirówkę, nadeszła chyba idealna pora na to by się bronić przed nadchodzącym deszczem, wiatrem, śniegiem i mrozem. Zamiast faszerować się tabletkami z apteki, postanowiłam sama komponować sobie witaminowe bomby. W tym celu udałam się na zakupy i wzięłam mnóstwo pomarańczy, grejpfrutów, kiwi, jabłek i marchwi. Dodatkowo zakupiłam sobie również : imbir i cynamon. Pewnie zastanawiacie się po co mi te ostatnie dwa składniki, ano właśnie po to by wspomóc działanie owoców, a dodatkowo poprawić smak soku. Krótko tylko wspomnę o właściwościach imbiru i cynamonu. Po pierwsze bardzo fajnie rozgrzewają, powodują że organizm oczyszcza się z toksyn a także samoistnie przyśpieszają przemianę materii, dzięki temu nasz organizm zaczyna lepiej funkcjonować. Resztę informacji znajdziecie na ich temat w internecie, i zapewniam was że sami będziecie zaskoczeni. Moje ulubione połączenia sokowe 

* Pomarańcz 
* grejpfrut
* imbir 

oraz 

*jabłko
*pomarańcza 
*marchew
* cynamon 

Soki komponujecie wg. własnych upodobań, możecie również dodawać do nich czerwone buraki, natkę pietruszki,  i wiele innych warzyw i owoców. 

Smacznego:)


piątek, 25 października 2013

Pyszna konfitura z winogronem i jabłkiem

Jesień jest chyba moją ulubioną porą roku, nie tylko ze względu na kolorowe liście i cudowne poranne mgły ale również ze względu na sezonowe produkty. W tym roku jest szczególnie wyjątkowy urodzaj grzybów a także jabłek, które kolejny raz postanowiłam wykorzystać. Ostatnio dostałam świetny przepis od mamy mojej znajomej, na cudowną konfiturę winogronowo-jabłkową. Nigdy wcześniej jej nie robiłam ale wyszła mi przepysznie i uwierzcie jest naprawdę banalnie prosta - zresztą jak wszystko co wstawiam na bloga :-) Musicie koniecznie spróbować, zwłaszcza że to już ostatni dzwonek na jabłka i winogron. 

Składniki :
0,5 - 1kg winogrona fioletowego 
3 kg jabłek najlepiej szara reneta 
1kg cukru 
woda 

a także : słoiki najlepiej o pojemności 0,3. 

Wykonanie :
Winogron myjemy, obrywamy z gałązek i innych nieczystości, wrzucamy do garnka. Zasypujemy ok 2 szklankami cukru, wlewamy 1/3 szklanki wody i wstawiamy na mały palnik aby się gotował. To samo robimy z jabłkami. Obieramy, kroimy na mniejsze kawałki, wsypujemy 2 szklanki cukru, pół szklanki wody i zaczynamy gotować na małym ogniu. Owoce powinny "smażyć" się tak długo dopóki nie powstanie z nich jednolita papka, kiedy tak się stanie jabłka odstawiamy na bok a winogron przecieramy przez sitko do innego garnka, ucierając go drewnianym wałkiem. Powinny pozostać nam w sitku same pestki, a w naczyniu czysty mus winogronowy. Następnie przetarty winogron łączymy z jabłkami, wsypujemy pozostałą część cukru i ponownie zagotowujemy na małym ogniu przez ok 10-15 min, od czasu do czasu mieszając. Gorącą konfiturę wlewamy do wcześniej umytych słoików, mocno zakręcamy i odwracamy do góry nogami i zostawiamy do dnia następnego.

Konfitura świetnie pasuje do naleśników, bułek i innych wypieków.

Smacznego:-)

środa, 16 października 2013

Tarta z łososiem i szpinakiem

Wiem, wiem miało nie być ciągle pieczenia i gotowania - przykro mi to silniejsze ode mnie :-) Miałam napisać tego posta troszkę szybciej, ale niestety drugi komputer odmówił posłuszeństwa. Jak już kiedyś pisałam jestem semi wegetarianką, dopuszczam w swojej diecie spożywanie ryb które wszystkim polecam. Tarta którą dla was przygotowałam jest naprawdę prosta. Może być zarówno daniem głównym, jak i przystawką. Świetnie będzie komponować się z sosem czosnkowym. 

Skład na ciasto (dwie tarty 24cm) 

*250 g mąki (ok. 2,5-3 szklanki)
*150g schłodzonego masła 
*1 łyżeczka soli
*1 jajko 

(jeżeli potrzebujecie tylko jedną tartę to obetnijcie do połowy składniki, lub to co wam zostanie dajcie do zamrażarki i z pewnością kiedyś wam się przyda, jak zaskoczą was goście :-) )

Wykonanie ciasta : Wszystkie składniki łączymy ze sobą, ważne by masło i jajko były zimne. Na stolnicy robimy górkę z dołkiem, wbijamy jajko i lekko mieszamy. Dodajemy sól, ponownie mieszamy, Dajemy poszatkowane nożem masło i wszystkie składniki łączymy tak by powstało jednolite ciasto. Gdy będzie gotowe owijamy w srebrną folię i wkładamy na minimum 30 minut do lodówki. Po tym czasie wałkujemy je na stolnicy podsypaną odrobiną mąki, wykładamy foremkę i podpiekamy w piekarniku 15 min w temperaturze 180 stopni. W czasie podpiekania robimy szpinak, przepis poniżej.

Pozostałe składniki :
* Filet z łososia 
* 300 g szpinaku 
* 3 łyżki śmietany
* 1 jajko 
*Zioła prowansalskie 
* Czosnek 
* Oliwa 
* Cytryna 
*Sól

Łosoś:

Może zacznę od łososia, zanim trafi do waszej tarty musicie go zamarynować. Najlepiej zrobić sobie to 2h przed pieczeniem. Do miski dajemy łososia, zalewamy go ok 6 łyżkami oliwy, przez praskę przeciskamy 3 ząbki czosnku, dajemy łyżeczkę oliwy i zioła prowansalskie, Mieszamy wszystko z łosiem i wstawiamy go do lodówki. 

Szpinak:

Na patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy umyty i oczyszczony szpinak. Dodajemy 3 ząbki czosnku przeciśniętego przez praskę. Całość dusimy, dodajemy soli do smaku. Gdy szpinak się obkurczy a z patelni wyparuje woda, dodajemy śmietanę i jeszcze mieszając trzymamy ok 30 sekund na ogniu. Na koniec wbijamy jajko i całość dokładnie mieszamy.

Wyjmujemy podpieczoną tartę, na dole układamy kawałki łososia i wlewamy szpinak. Całość pieczemy 20-25min w temp. 180 stopni. Łosoś powinien być lekko różowy i ścięty, szpinak powinien być u góry delikatnie zapieczony. 

Smacznego :)




czwartek, 10 października 2013

Donuts czyli pączki z Ameryki

Jeżeli macie teraz ochotę na coś słodkiego, a nie ma was w domu - nie czytajcie tego dalej. Dziś mam dla was coś naprawdę pysznego, świetnie wyglądającego i bardzo łatwego. Pączek kojarzy się nam zawsze z kulką wypełnioną konfiturą, polaną lukrem albo cukrem pudrem. W Ameryce, pączek to ciastko z dziurką w środku, najlepiej polane pyszną czekoladą, lukrem albo inną smakową polewą. Donuts to taka amerykańska wersja oponki, a czy smakuje tak samo ocenicie sami jak zrobicie. 

Składniki na ok. 30-40 sztuk* 

- 5 szklanek mąki pszennej 
- 28g droższy świeżysz (lub 14g suchych) 
- 2 duże jajka
- 1,5 szklanki letniego mleka (lub szklanka jeżeli robicie zaczyn)
- 1/4 szklanki letniej wody
- 1/2 szklanki cukru 
- pół łyżeczki soli 
- 1/3 szklanki roztopionego masła
- 2 łyżki rumu, lub ekstraktu z wanilii ( ja nie miałam akurat ani tego ani tego, więc dałam troszkę miąższy z laski wanilii) 

Dodatkowo 

- Olej do smażenia 
- Cukier puder, lukier lub czekolada 
- Słodka posypka, orzechy, kokos ( wg uznania :) ) 

Przygotowanie :
Mąkę połączyć z drożdżami suchymi lub zaczynem, wymieszać. Dodać pozostałe składniki i wyrobić ciasto, na koniec dodać roztopione masło. Wyrabiać ok 5 - 7 minut ręką (można użyć miksera ze specjalnymi nakładkami, lub maszyny do pieczenia chleba). Ciasto powinno być gładkie i elastyczne, na pewno będzie kleić się do ręki. W przepisie jest aby nie dosypywać mąki, ja jednak jej trochę dodałam tak by się nie kleiło. Uformowałam z ciasta kulę i odstawiłam je pod ściereczkę na 1,5h. 

Wyciągamy ciasto na stolnicę podsypaną lekko mąką. Wałkujemy na grubość ok, 1cm, wycinamy koło szklanką a następnie mniejsze kółko w środku (ja wycinałam zakrętką metalową) Kiedy pączki są gotowe, przekładamy je na jakąś tacę lub blat (też podsypujemy lekko mąką) i odstawiamy na 30 minut. W  garnku rozgrzewamy olej (do 170 st) i smażymy pączki z obu stron na brązowo-karmelowy kolor. Kiedy olej będzie rozgrzany wychodzi tak ok. 1-2 min na stronę, musicie tego pilnować żeby ich nie spalić. 

Gotowe pączki zdobimy wg uznania i podajemy :) 

Smacznego !